czwartek, 19 listopada 2009

Rosja uruchomi państwowy serwis e-mail ?

Całości tekstu można również przeczytać w formacie PDF.


Władze Rosji rozważają możliwość utworzenia państwowego serwisu poczty elektronicznej, który w przyszłości pozwoliłby na komunikację obywateli z urzędami via e – mail w ramach trwającego już programu tworzenia e–administracji.


O możliwości stworzenia narodowego systemu poczty elektronicznej powiadomił prezydenta Dmitrija Miedwiediewa Minister Łączności i Komunikacji Igor Szczegoljew. System miałby pracować w  narodowej domenie ".рф". Według wstępnych planów ministra, każdy obywatel mógłby złożyć wniosek o założenie konta e-mail, za pomocą którego mogłaby odbywać się korespondencja z urzędami. Rosjanie drogą tą otrzymywaliby również podstawowe informacje z wyłączeniem pełnych danych personalnych, czy związanych z finansami. W związku z tym adres e – mail stanowiłby podstawowy środek identyfikacji obywatela podczas kontaktu z urzędem.

Przy tej okazji Dmitrij Miedwiediew podkreślił doniosłość faktu nadania Federacji Rosyjskiej narodowej domeny, dodając że pozwoli ona na pewno na szybsze wdrożenie nowych technologii w administracji państwowej.

Pomysł wydaje się bardzo interesującym, jednak w obecnej chwili trudno go ocenić, gdyż oprócz ogłoszenia pomysłu ministerstwo nie przedstawiło dokładniejszych planów związanych z państwowym serwisem poczty elektrowniczej. Rodzą się pytania o poziom bezpieczeństwa takiego rozwiązania, np. o skuteczność sposobu identyfikacji obywateli.






Całości tekstu można również przeczytać w formacie PDF.

czwartek, 29 października 2009

e-Urzędy w Rosji do 2015 roku

Całości tekstu można również przeczytać w formacie PDF

Premier Rosyjskiej Federacji Władimir Putin podpisał rozporządzenie No 1555-p zawierające plan rozpoczęcia świadczenia usług w elektrowniczej formie przez urzędy FR.  Według przyjętego dokumentu na portalu gosuslugi.ru do października 2015 Rosjanie będą mogli załatwić 74 sprawy nie ruszając się sprzed komputera.

Jednak nie będzie trzeba tak długo czekać, by móc zobaczyć pierwsze efekty działalności portalu. Przyjęty w rozporządzeniu harmonogram prezentuje się następująco:

  • 15 listopada 2009 ma zostać  uruchomiony  wyżej wspomniany portal, choć według zamieszczonej na stronie prezentacji nastąpi to dopiero ostatniego dnia bieżącego roku (tak, rosyjskie programy państwowe bez poślizgu nie mają racji bytu). Początkowo portal oferować ma jedynie możliwość ściągnięcia i drukowania formularzy w tradycyjnej formie, z którymi petenci będą mogli udać się do odpowiedniego urzędu. 
  • W grudniu 2010 r. powinny zostać udostępnione pierwsze formularze, które będzie można wysłać w formie elektronicznej.  Obywatele również mają otrzymać elektroniczny dostęp do danych statystycznych ROSTATu (odpowiednik naszegi GUSu) i katalogów zbiorów bibliotecznych. 
  • Na początku 2011 r. do powyższej usługi planuje się dodać możliwość obserwacji statusu formularza oraz otrzymywanie odpowiedzi za pośrednictwem portalu lub drogą mailową, o ile w danym przypadku będzie zezwalać na to prawo. 
  • W 2012 Rosjanie będą mogli składać wnioski o wydanie dowodu osobistego i paszportu, zeznanie podatkowe, zarejestrować samochód i przejrzeć wyciąg kar nałożonych na nich przez milicję.

Nie jest to pierwsza próba stworzenia e – administracji w Rosji.  Po raz pierwszy jeszcze nie sprecyzowane plany pojawiły się w państwowym programie „Elektroniczna Rosja 2002 - 2010” podpisanym przez premiera Michała Kasjanowa 12 lutego 2001 r. Jako że urzeczywistnienie pierwszej edycji programu zakończyło się totalnym fiaskiem, 15 sierpnia 2006 r. została zatwierdzona druga wersja programu, przedłużająca go o dwa lata. Nowa edycja zawierała już propozycję stworzenia „systemu jednego okienka”, pozwalałby on obywatelom na załatwienie wszystkich spraw w jednym okienku urzędniczym, urzędy zaś kontaktować miały się ze sobą w formie elektronicznej. Niejako kontynuacją programu „Elektroniczna Rosja 2002 – 2012”, który nadal znajduje się w  powijakach, był program „e-Rząd”. Tu również występowała konkretna propozycja zinformatyzowania kontaktu pomiędzy obywatelem, a państwem (C2G).

Czy nowy plan ma szansę na pomyślny finisz, trudno powiedzieć, gdyż brak jeszcze wielu informacji o technicznej stronie projektu. Harmonogram wydaje się napięty, szczególnie że w urzędach niższego szczebla państwowego brakuje sprzętu (w 2007 r. było 30 komputerów na 100 urzędników), a cała flota komputerowa jest zazwyczaj przestarzała. Sytuacji tej nie sprzyjają przepisy, według których za standard uważa się komputery z procesorem pentium II. Należy jednocześnie pamiętać, że Federacja Rosyjska podjęła decyzję (choć nadal jeszcze nieformalnie) o migracji urzędów na „Wolne Oprogramowanie”. Z jednej strony program przesiadki urzędów i urzędników może być szansą dla regionów na zakup nowego sprzętu, przeszkolenie urzędników, co na pewno odbije się pozytywnie na programie E-administacji, z drugiej strony może przynieść jeszcze większy chaos.

Jednak nie należy popadać w zupełny pesymizm, przez ostatnie lata, w Republice Tatarstanu, znanej z testowania wolnego oprogramowania w szkołach, był prowadzony podobny program. Na jego potrzeby ustawiono specjalne automaty, a wiele rodzin uzyskało na atrakcyjnych warunkach dostęp do internetu, by móc kontaktować się z lokalnymi urzędami. Program w Tatarstanie przyniósł pozytywne efekty, a doświadczenia zdobyte przy jego realizacji na pewno przydadzą się przy wdrażaniu ogólnopaństwowego programu.  







 

piątek, 23 października 2009

Kolejne złe informacje z rosyjskiego rynku IT

Całości tekstu można również przeczytać w formacie PDF.

Kolejne niepokojące informacje płyną z Rosyjskiego rynku wysokich technologii. Niedawno informowałem Państwa o prognozach Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, które nie były zbytnio optymistyczne. Kilka dni temu analitycy IDC w prognozie „Russia Vertical Markets 2009-2013 Forecast” drastycznie obniżyli prognozy dotyczące rozwoju rosyjskiego rynku IT.

Według upublicznionych niedawno prognoz IDC w 2009 r. wydatki na nowe technologie w Rosji spadną o 45,7% choć jeszcze na początku bieżącego roku analitycy przekonywali, że spadek nie będzie większy niż 20%, a w prognozie na lata 2008 – 2012 zakładali, iż sektor ten będzie wzrastał w tempie 5,8%. Mimo wszystko najnowsza prognoza nie jest całkiem pesymistyczna. Według niej od przyszłego roku rynek rozwijać się będzie w tempie 1,1%.
Największy spadek wydatków na IT spodziewany jest w sektorach: przemysłowym, handlowym, budowlanym i finansowym.

Analitycy powołując się, na swoje badania stwierdzili, że w czasie kryzysu najmniej straciły firmy telekomunikacyjne, stało się tak wskutek realizacji przez te firmy dużych projektów, zakontraktowanych jeszcze przed 2009 r. Dobrą kondycję tego sektora widać między innymi na przykładzie dynamicznego wzrostu ilości internautów w pierwszym półroczu 2009.

Jednak niecały rynek IT w Rosji traci. Do wyjątku należą firmy świadczące usługi bezpieczeństwa informatycznego i ochrony informacji. Odnotowują one spory wzrost zamówień, szczególnie zaś sektor ochrony danych personalnych.

Zachęcam również do zapoznania się z obrazem Rosyjskiego rynku IT w latach 2000 - 2009.

Całości tekstu można również przeczytać w formacie PDF.

sobota, 17 października 2009

Zjawisko Rosyjskiego Haktywizmu

Całość tekstu można pobrać w formie PDF - zapraszam

Pewnego październikowego poranka 1989 r. pracowników uruchomiających komputery pracujące w sieciach HEPnet i NASA SPAN przywitał taki oto ekran:



Był to jeden z pierwszych ataków haktywistów. - Hakerów, którzy wykorzystali swą wiedzę i umiejętności, by zaprotestować przeciwko broni atomowej. Haktywizm, to połączenie dwóch słów hacker i activism, termin ten określa osobę wykorzystującą swe umiejętności, by przedstawić swój polityczny punkt widzenia świata. Jednak z biegiem lat termin ten zaczął się rozszerzać i można odnieść wrażenie, że jeszcze nie przybrał swej ostatecznej definicji. Początkowo termin ten odnosił jedynie do specjalistów, lecz obecnie można nim określić grupę ludzi nieposiadających żadnych zdolności i wiedzy informatycznej, podejmujących działania mające na celu manifestację poglądów poprzez czynne uczestniczenie w ataku internetowym lub podejmujących inne czynności mające na celu uzyskanie konkretnego zaburzenia prawidłowego działania sieci czy systemów operacyjnych. Zazwyczaj odbywa się to poprzez wykonywanie instrukcji lub instalację programów przygotowanych przez organizatorów akcji. Często jednak bywa tak, że bardzo trudno o dokonanie osądu, czy dany atak był dziełem crackera, czy cyberaktywistów. Otóż crackerzy i hakerzy bardzo często wykorzystują wojny do podnoszenia swych umiejętności, było tak między innymi podczas Operacji Pustynna Burza, kiedy to hakerzy z państw koalicyjnych mogli bezkarnie atakować irackie systemy informatyczne.

Już od dłuższego czasu można obserwować tendencje to przenoszenia się konfliktów zbrojnych i dyplomatycznych do sieci internet. Podczas konfliktu Kosowskiego w 1998 roku, serwery NATO zostały zaatakowane przez belgradzkich hakerów. Kolejnym przejawem haktywizmu był konflikt dyplomatyczny rosyjsko -- estoński w 2007 roku, kiedy to w wyniku działań rosyjskich crackerów i internautów Estonia została wymazana z internetowej mapy Europy. Oczywiście przejawy haktywizmu nie muszą mieć wyłącznie podłoża politycznego, czasami mogą być wyrazem solidaryzowania się z jakąś ideą np. wolność słowa, czy protest przeciwko łamanu praw człowieka. Praktycznie na całym świecie niemal codziennie można napotkać na ślady haktywizmu, jednak niewiele jest krajów, takich jak Rosja w których ta forma działalności spotkałaby się z wielką przychylnością władz i organów siłowych.

Ciężko określić, kiedy zjawisko to wystąpiło po raz pierwszy w Rosji. Według Andreia Soldatowa pierwsza akcja rosyjskich haktywistów miała miejsce w 2002 roku, kiedy to grupa studentów tomskiego uniwersytetu kilkukrotnie zaatakowała serwer kavkazcenter (Strona ta jest oceniona przez system WOT jako niebezpieczna, stało się tak na skutek treści zawartych na neij) (strona ta bardzo często jest atakowana przez rosyjskich hackerów). Jak już wspomniałem bardzo trudno określić czy dany atak podpada pod omawianą kategorię, np. w 1999 r. w związku z wojną czeczeńską zostały zaatakowane serwery ITAR-TASS. Mimo wszystko nie tak ważna jest chronologia wydarzeń ile reakcja władz rosyjskich na nie. Po ataku na kavkazcenter.net w 2002 r. szef Tomskiego wydziału FSB stwierdził, że atak był wyrażeniem obywatelskiej postawy wobec terrorystów czeczeńskich. Kavkazcenter.net, to portal prowadzony w kilku językach jednocześnie, informuje on o poczynaniach kremla na Kaukazie, swą działalność rozpoczął w 1999 r. informował wtedy o wojnie czeczeńskiej. Jest to medium niezależne od Moskwy, prezentujące punkt widzenia kaukaskich ekstremistów, bojowników czeczeńskich i terrorystów islamskich. Taki stan rzeczy powoduje, że portal jest znienawidzony zarówno przez władze Rosji, jak i przeważającą cześć narodu rosyjskiego. Portal przez jakiś czas działał na serwerze zlokalizowanym na Litwie, jednak w 2004 po żądaniu Rosji zamknięcia go, przeniósł się do Szwecji, która oddalała wszelkie prośby o zamknięcie strony. w 2004 r. gdy serwer kavkazcenter znajdował się już w szwedzkiej sieci, po raz kolejny aktywiści rosyjscy dokonali ataku i pomimo protestu i żądania wyjaśnień ze strony Szweckiej MSW Rosji ograniczyło się do zamieszczenia informacji, że nie zamierza podejmować, jakichkolwiek akcji, które miałyby na celu przerwanie ataku na serwis. Kilka dni później Radio Swoboda i Echo Moskwy przeżyły podobny atak.

W 2005 roku w historii rosyjskiego haktywizmu nastąpiła nowa jakość. Powstała grupa - Obywatelski Anty-terror (Гражданский антитеррор - anticenter.org). Jej działalność to nie tylko ataki na strony związane z czeczeńskimi bojownikami i terrorystami, ale przede wszystkim koordynacja działań w internecie i przygotowywanie szczegółowych instrukcji, dla przeciętnych internautów, którzy zgadzali się z hasłami Obywatelskiego Anty-terroru i chcieli brać udział w jego działaniach. Organizacja ta specjalizowała się w tworzeniu Ddos ataków. Internauta, który chciał wziąć udział w ataku, mógł na ich stronach przeczytać między innymi następującą poradę:
Jeżeli korzystasz z Windows 2000/XP, wciśnij start, uruchom, wpisz cmd (zatwierdź enterem), pojawi się czarny ekran, przelej polecenie: ping chechenpress.org -t -l 5000

Wpisanie takiej komendy powodowało zalanie serwera zapytaniem (parametr ``-t'' do póki urzytkownik nie przerwie operacji parametr ``-l'' to wielkość wysyłanego pakietu z pytaniem). Po pewnym czasie na żądanie firmy hostującej informacje o sposobach dokonywania ataku zostały zdjęte, rozpoczęto natomiast ich dystrybucję na forach internetowych. Tego typu ataków w Rosji jest bardzo dużo, najczęściej atakowane są strony partii i organizacji przeciwnych obecnej władzy. Zazwyczaj nie dochodzi do zatrzymania sprawców. Jednak największymi „dokonaniami” Rosyjskiego haktywizmu jak do tej pory pozostają atak na Estonię w 2007 r. na Litwę w lipcu 2008, Gruzję w sierpniu 2008. We wszystkich tych przypadkach, haktywistom udało się całkowicie sparaliżować sieci informatyczne w tych krajach, choć stanowili oni zazwyczaj jedynie część składową całego ataku, który organizowany był przez profesjonalnych przestępców.

Haktywizm w Rosji jest popularny. Owszem jest i na całym świecie, jednak w Rosji przybrał bardzo ciekawą formę. Jeżeli wszędzie na świcie ataki tego typu są zazwyczaj wymierzane przeciwko poczynaniom rządu, tak w Rosji dziwnym trafem służą one interesom Kremla. Dziwi również fakt totalnej bezkarności organizatorów tych przestępstw. Wiele poszlak wskazuje na to, iż służby specjalne Rosji (zresztą jak każde tego typy instytucje na świecie) interesują się hakerami i crackerami. Istnieją nawet pogłoski, że FSB, składa takim osobom „propozycję nie do odrzucenia:
damy Ci spokój, o ile nie będziesz szkodził naszym i będziesz robił to, co Ci każemy
. Tezę tę zdaje się potwierdzać dobór atakowanych celów wspomnianych już wyżej związanych konfliktem na Kaukazie, czy konfliktami dyplomatycznymi lub zbrojnymi jak to miało miejsce w przypadku Gruzji, ale i wydarzenia ostatnich dni, kiedy 2 sierpnia 2009 roku, dwa potężne światowe serwisy społecznościowe i jeden rosyjski serwis blogowy zostały zablokowane w rezultacie Ddos ataku. Jedna z hipotez brzmi, że stało się tak w wyniku działalności Gruzina używającego nicku Cuxumu. Prowadził on na tych trzech portalach blogi informujące o konflikcie gruzińsko - rosyjskim i ktoś postanowił wyłączyć je na kilka godzin. Teoria może wydawać się nieco na wyrost i trzeba czekać na wyniki śledztwa, jednak za tą hipotezą przemawia fakt, że ataku dokonano na dwa dni przed pierwszą rocznicą wojny i to, że zorganizowanie tak dużego ataku wymaga ogromnych nakładów pracy, niełatwo zablokować serwery o tak dużej mocy jakimi operują owe portale, a crakerzy raczej nie prowadzą akcji charytatywnych. Innego dowodu na istnienie takiej sytuacji dostarcza również A. Sałdatow w swym artykule poświęconym specsłużbom i środowiskom hakerskim. Przytacza on tam historie pewnego cyberaktywisty Antona, który pewnego dnia odbył interesująca i rozmowę z człowiekiem przestawiającym się jako pracownik Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu, do zadań którego należy również zwalczanie cyberterroryzmu. Wszystko przeszłoby bez echa, gdyby nie to, że osoba wypytująca Antona o różne szczegóły ataku nie miała w zupełności pojęcia o podstawom słownictwie dotyczącego zagadnień sieci komputerowych.

Obserwując działania Federacji Rosyjskiej i wsłuchując się w wypowiedzi urzędników, odnosi się wrażenie, że Rosja coraz lepiej przygotowana jest do cyberwojny, coraz częściej sięga po wywieranie presji poprzez ataki internetowe. Działania te pozwalają uzyskać konkretne cele polityczne w białych rękawiczkach, gdyż nie ma możliwości uzyskania mocnego dowodu inspirowania ataku przez rząd. Podczas wspomnianego bombardowania Estonii na forach internetowych można było odnaleźć instrukcje, w jaki sposób można wspomóc atak. Do przygotowania atakaku przyznała się organizacja Nasi, jest ona wspierana i finansowana przez władze Rosji. Komisarz tej organizacji Konstantin Gołoskow, oficjalnie potwierdził, że był organizatorem i sam brał czynny udział w cyberataku na Estonię. Jego zdaniem była to forma wyrażenia swej obywatelskiej postawy spowodowana chęciom dania nauczki władzą Estońskim.

W miejscu tym rodzi się pytanie, czy komisarz Naszych jest na tyle niezależny od Kremla, by decydować o czymś więcej niż ustawieniu paprotki we własnym gabinecie? Czy organizacja ta zrzesza na tyle dużo specjalistów komputerowych, by zorganizować tak duży atak? O ile na odpowiedź na pierwsze pytanie może być tylko luźną dywagacją o tyle na kolejne już nie. Jedyną możliwością byłoby wykupienie takiej usługi, przy tej skali trudności kosztowałaby ona zapewne powyżej 1000 euro dziennie (typowy atak to koszt 100 USD za dzień), lecz „Nasi” chyba raczej nie cierpią na brak finansów. Pozostaje jeszcze jedna interesująca kwestia. W ilu krajach na świecie człowiek przyznający się do popełnienia przestępstwa, chodziłby wolno po ulicach bez wszczętego postępowania wyjaśniającego?


Jako uzupełnienie tekstu proponuję przeczytać dwa polskojęzyczne artykuły:

J. Woźniczko-Czeczott Hakerzy w służbie Kremla, Przekrój

P. Stanisławsk E-wojna już trwa ,Przekrój.pl
Nowsze posty Starsze posty Strona główna