wtorek, 19 maja 2009

Epizod własnościowego oprogramowania cz.4

Rozgłos Sprawy Aleksandra Ponosowa spowodował, że państwo rosyjskie nie mogło dużej tolerować powszechnego nieposzanowania własności intelektualnej w szkołach. Nim jednak omówię to w jaki sposób władze postanowiły uporać się, z problemem należy nieco cofnąć się w czasie, by zrozumieć przyczyny problemu.

W roku 2000 nowa ekipa przejęła władze, Rosja dopiero co przeżyła silny kryzys ekonomiczny. W szkołach średnio na 500 uczniów przypadał jeden komputer. Nowy prezydent Władimir Putin był obecny na akademii rozpoczęcia roku szkolnego w niewielkiej wiejskiej szkole we wsi Kuzkino (Кузькино) znajdującej się w Samarskiej Oblasti. Podczas uroczystości, przekazuje szkole pięć nowych komputerów oraz zapowiada wielkie zmiany w systemie oświaty. Według zapowiedzi Władimira Putina dzieci powinny uzyskać dostęp do świata poprzez komputery i świat informatyki. Słowa przerodziły się w czyny i z roku na rok wskaźnik ilości uczniów na jeden komputer wyglądał coraz lepiej. Jednak jak zauważył Maksut Szadaew (Максут Шадаев) dyrektor departamentu w Ministerstwie Informacji i Sieci w rozmowie z Aleksandrem Kostinskim (Александр Костинский) dla Radia Svoboda, podmioty rządowe kupowały komputery w postaci czystego sprzętu (bez oprogramowania i systemu w wersji OEM) gdyż dawało to oszczędność 40 – 80 dolarów na jednostce. Tak więc z roku na rok problem piractwa pogłębiał się – w 2007 na jeden komputer przypadało już 30 – 40 uczniów, a ogólnie w rosyjskim systemie edukacji było około 675 tys. komputerów z czego, jak wyliczyło ministerstwo, na 75% zainstalowane było nielegalne oprogramowanie.

Należało wymienić w zasadzie całą bazę oprogramowania na oprogramowanie posiadające licencje. Urzędnicy postanowili pójść po linii najmniejszego oporu i zakupić własnościowe oprogramowanie. O wprowadzeniu produktów FLOSS nie było nawet mowy, co wydaje się zaskakujące w kontekście decyzji, jaką podjęto zaledwie kilka miesięcy później. Jenak na razie jesteśmy w maju 2007 roku. Ministerstwu Informacji i Sieci został przedłożony projekt wprowadzenia do rosyjskich szkół legalnego oprogramowania własnościowego.

Program legalizacji oprogramowania w szkołach nie ograniczał się jedynie do zakupu odpowiedniej ilości „pudelek”. By uniknąć różnego rodzaju nieporozumień, błędów, malwersacji czy spekulacji cenowej, postanowiono, że nowe oprogramowanie zostanie zakupione przez jeden podmiot, specjalnie stworzony do tego celu centralny system zakupu oprogramowania i dopiero wtedy dystrybuowane do szkół. Posunięcie to pozwalało państwu na dość szerokie negocjowanie cen oprogramowania. Należy pamiętać, że chodziło o około 562 500 sztuk programów oraz kolejne zakupy przynajmniej do 2010 roku. Według wyliczeń ministerstwa taki system zakupu licencji mógł dać nawet do 95% oszczędności. W planie przewidziano również stworzenie centralnego systemu wsparcia, do zadań, którego należałoby prowadzenie szkoleń dla nauczycieli, stworzenie systemu pomocy dostępnego telefonicznie, oraz systemu kontrolowania oprogramowania w szkołach i ilości używanych licencji.

Projekt zawierał w sobie również listę programów przewidzianych do zakupu i zainstalowania na szkolnych komputerach. Lista owa prezentowała się następująco:
Władze przygotowały również ogólny kosztorys wydatków z budżetu państwa na zapewnienie w pełni legalnego oprogramowania we wszystkich jednostkach edukacyjnych na terenie Federacji Rosyjskiej w latach 2007-2010 z założeniem 15% wzrostu ilości szkolnych komputerów w ciągu roku.
Koszt programów to nie wszystko, do wydatków w planie doliczono koszty związane ze szkoleniami, dystrybuowaniem, utrzymaniem pomocy technicznej dla szkół. Wydatki te prezentują się następująco:

Całość wydatków, przewidzianych na legalizację oprogramowania w szkołach wraz z projektami około programowymi wynieść miała 3,8 miliarda rubli. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób planowano finansować utrzymanie licencji po roku 2010, według zapowiedzi opłaty te miały obciążyć budżety lokalne.

Jak widać, już na poziomie projektu nie pozostawiono wiele miejsca na wybór oprogramowania, możliwość korygowania całego zestawu przeznaczonego dla szkół. Problem ten został poruszony w audycji radiowej Aleksandra Kostinina w rozmowie z Maksutem Szadaewem.
Dyrektor departamentu w Ministerstwie Informacji i Sieci oznajmił, że ministerstwo tworząc listę oprogramowania, nie złamało rosyjskich przepisów o zamówieniach publicznych, a oprogramowanie zaprezentowane na liście jest najlepszym z możliwych wyborów.

Tok rozmowy wskazywał, że w zasadzie klamka zapadła, mimo iż pozostała otwarta furtka dla innych firm, jednak aparat administracyjny w pewnym seansie został już uwarunkowany i zdeterminowany do przeforsowania swojej listy. Na szczególną uwagę zasługuje również fakt, że urzędnik państwowy zapytany o Linuksa i świat FLOSS, odpowiada, że środowisko to jest stale obserwowane, jednak według ministerstwa nie jest ono jeszcze na tyle dojrzałe, by można było je wprowadzić do systemu oświaty (sic!). Jest to wypowiedź bardzo interesująca w kontekście późniejszych wydarzeń. Oto fragment tej wypowiedzi:

[...] Nasze zdanie na ten temat jest następujące. Po pierwsze nie ma stabilnej wersji otwartego oprogramowania, które byłoby rekomendowane dla wykorzystania w jednostkach budżetowych państwa lub przeszło jakiekolwiek państwowe badania certyfikacyjne. Po drugie, wszystko to, co zostało zrobione przez ostatnie 5 – 6 lat finansowania systemu oświaty działa pod Windows.


Powyższy fragment pokazuje również, że ministerstwo nie przyglądało się środowisku wolnego oprogramowania zbyt uważnie. Argument niestabilnej pracy programów Open Source wydaje się nie trafiony, bo czy można sobie wyobrazić, że serwer Google pracuje na niestabilnym sofcie, a rosyjscy kosmonauci przebywający na stacji kosmicznej ISS są pod opieką wadliwego oprogramowania.

Działalność ministerstwa ukierunkowana na zakup konkretnych produktów odbiła się w rosyjskim internecie szerokim echem. Na wielu forach krytykowano ministerstwo za tak odgórne narzucanie oprogramowania. Kulminacją nastąpiła, gdy deputowany do dumy Wiktor Alksnis (Виктор Алкснис) złożył deputacką prośbę do prokuratury, by ta sprawdziła, czy przy okazji układania listy oprogramowania nie dochodziło do nielegalnego lobbowania na rzecz firmy Microsoft. Wiktor Alksnis, jednocześnie proponował, nie po raz pierwszy, by państwo rosyjskie rozpoczęło inwestycje w kierunku wolnego oprogramowania, argumentując tym samym, że pieniądze te byłyby wydawane z podwójną korzyścią dla Rosji. Po pierwsze otrzymywaliby je rosyjscy producenci oprogramowania, po drugie wdrożenie do szkół Linuksa stworzonego w Rosji pozwoliłoby uwolnić się od monopolu Microsoftu. Identycznie zdanie miał również Aleksiej Smirnow szef firmy ALT Linux, który uważał, że na szkolnych komputerach powinny być zainstalowane dwa systemy, tak by uczniowie posiedli dobrą znajomość obydwu środowisk, a jednocześnie, by nie uzależniać ich od któregokolwiek z producentów.

Projekt zakupu licencjonowanego oprogramowania dla szkół doczekał się realizacji w postaci programu Pierwsza Pomoc 1.0 (Первая Помощь 1.0) Według początkowych założeń miał on wejść w życie wraz z rozpoczęciem roku szkolnego 2007/2008. Data ta okazała się niemożliwa do realizacji i wdrożenie odłożono na drugi kwartał 2008 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowszy post Starszy post Strona główna